bezglutenowy wegański czekoladowy jagielnik z malinami i migdałami na zimno bez pieczenia

Czekoladowy jagielnik z malinami i migdałami

Ostatnie dni są u nas bardzo napięte zawodowo. Siedzimy i ciśniemy, a tak chce się wyjść na świeże powietrze, ba, nawet rzucić tę pracę i wyjechać za miasto. Ale tak sobie zaplanowaliśmy, to i musimy się wyrobić. Potem będziemy sobie odbijać lato na jakiejś egzotycznej wyspie (mam nadzieję, że Filip to przeczyta i za jakiś czas zaskoczy mnie biletami do raju). Intensywna praca wymaga również dobrej organizacji w kuchni… Czyli zakupy z dowozem do domu, zaopatrzenie z warzywniaka co drugi dzień, potrawy jednogarnkowe na parę dni, robienie pięciu dań na raz. I wiecie, co mi ostatnio w tym pomaga? Kasza jaglana, którą można przemycić na różne sposoby. I tak gotując ją wczoraj do obiadu, wzięłam wielki gar i zamiast 150 g dosypałam jeszcze 300 g i zrobiłam jagielnik, jako taki substytut śniadania, (wegański bezglutenowy) czekoladowy jagielnik z malinami i migdałami. Bez pieczenia, na zimno. Najpierw we wpisie będzie o owocach, słodzikach i agarze, a sam przepis znajdziecie na drugiej stronie wpisu ➡ tutaj.

Kasza jaglana, czyli coś co pasuje do wszystkiego

Kasza w ogóle u nas często gości, a zaczęło się w weekend, kiedy po paru dniach amarantusianki, przyszła kolej na jaglankę, również z owocami. Miałam też wielką ochotę na gorzką czekoladę, ale nie chciało mi się lecieć do sklepu. Padło więc na czekoladowy budyń jaglany z daktylami, którym zajadałam się wiosną. I tak robiąc jaglankę na śniadanie, stwierdziłam, że zrobię ten budyń czekoladowy, bo Filip też lubi kakao i magnez nam potrzebny. I co? I zapomniałam dać mleczko kokosowe. I zrobiłam czekoladę jaglaną. Przepyszną. Smak dużo mniej budyniowy, za to bardzo czekoladowy. Przepis będzie za jakiś czas. I jak się rozbujałam z tą jaglaną czekoladą, tak czwarty dzień rządzi w kuchni, ale w nieco innej postaci. Właśnie w formie jagielnika, bo inspiracją do niego był właśnie ten czekoladowy mus jaglankowy.

Jak nie truskawki i porzeczki, to maliny

Po fazie na przepisy z truskawkami i porzeczkami mam fazę na kolejne sezonowe owoce. Od jakiegoś czasu rządzą brzoskwinie, maliny, borówki i jeżyny. Mieliście okazję już się o tym przekonać przy okazji przepisów na mus ryżowy, czyli bezsernik na zimno, sticky rice z brzoskwiniami oraz tartę rustykalną z brzoskwiniami. I tak chodziło mi po głowie ostatnio ciasto z malinami. A że lubię połączenie gorzkiej czekolady z malinami, toteż myśli kręciły mi się w tym kierunku. I dlatego też pewnie wyszedł mi czekoladowy jagielnik z malinami.

Fit czekoladowy jagielnik z malinami

Mój wegański bezglutenowy jagielnik zrobiłam w wersji fit. Z odrobiną musu kokosowego, który można zamienić na olej kokosowy (najlepiej nierafinowany). Posłodziłam go stewią. Jako że dałam dużo kakao, bo z założenia jagielnik miał być w smaku jak gorzka czekolada, to jednak trzeba było dodać nieco więcej słodzika niż zazwyczaj. Stewia tutaj przebija na łeb na szyję inne słodziki, bo jest dużo słodsza niż referencyjny cukier i nie dałam jej bardzo dużo. Gdybym dodała erytrytol, którego też sporo używam do deserów, potrzeba by go było dużo więcej (ma ok. 70% słodkości cukru). Podobnie z ksylitolem, którego jednak bym do bardzo czekoladowego jagielnika nie dodała, gdyż w dużych ilościach może powodować efekt przeczyszczający. Pojęcie „w dużych ilościach” jest tutaj raczej względne i wiele zależy od cech osobniczych. W każdym razie u nas ksylitol nadaje się jedynie w małych ilościach, np. do ciasteczek. Wolimy stewię i erytrytol. Można dodać oczywiście inny słodzik, typu syrop klonowy, czy daktylowy, a także miód, jeśli ktoś jada, ale wpłynie to (drastycznie) na kaloryczność, a to ma być przecież fit wegański bezglutenowy czekoladowy jagielnik z malinami i migdałami. Zamiennik śniadania.

Agar, czyli wegańska substancja żelująca

Kolejnym fit składnikiem czekoladowego jagielnika jest agar, który w zasadzie jest naturalnym polisacharydem, czyli błonnikiem. Też trzeba z nim uważać, żeby nie przesadzić. W dużych ilościach może powodować wzdęcia, ale jak się weźmie pod uwagę, że nie zjemy przecież więcej niż 1/8 jagielnika na raz, to tam będzie może ze 2 g agaru. To akurat dużo nie jest. Agar świetnie zagęszcza i stabilizuje wegańskie desery. Do jagielnika użyłam 16 g, czyli 8 płaskich łyżeczek. Następnym razem dam 2 g więcej, żeby był bardziej sztywny, ale już przy 14 g w miarę się trzyma. O agarze i moich doświadczeniach z nich pisałam Wam już w jednym z poprzednich wpisów, zajrzyjcie do niego koniecznie, jeśli nie mieliście jeszcze styczności z agarem. Z mojego doświadczenia wynika, że agar agarowi nierówny i trzeba testować. A jak jagielnik okaże się mało zagęszczony, możecie zrobić z niego lody czekoladowe albo ponownie masę zagęścić, dodając jeszcze więcej agaru i wszystko razem wymieszać i ponownie włożyć do lodówki. A owoce ułożyć na wierzchu przed podaniem. Za to agar uwielbiam – jak coś nie wyjdzie, to można poprawić.

Przepis na czekoladowy jagielnik z malinami i migdałami ➡ http://dobrezielsko.pl/czekoladowy-jagielnik-z-malinami-i-migdalami/2/.

bezglutenowy wegański czekoladowy jagielnik z malinami i migdałami na zimno bez pieczenia

14 myśli na temat „Czekoladowy jagielnik z malinami i migdałami

    • W tym przepisie nie polecałabym go zastępować. Ale ogólnie np. w przetworach i musach owocowych można zastąpić go pektyną, zaś do sztywnych deserów powszechnie stosuje się żelatynę, której my nie stosujemy ze względu na to, że pozyskuje się ją z kości i chrząstek martwych zwierząt. Poza tym co raz się połączy z żelatyną, to już nie da rady poprawić. W przypadku agaru, jeśli otrzymana konsystencja nam nie odpowiada, możemy ją podgrzać i dodać albo jeszcze więcej agaru, albo rozrzedzić. I agar tężeje już w temperaturze pokojowej.

Dodaj komentarz

Inline
Inline