Przepisy na szczęście, czyli prosto jest najlepiej

Przepis na szczęście nie istnieje… Bo nie ma jednego. Ani też dopasowanego do wszystkich. Każdy do swojego szczęścia dochodzi sam… Czym jest więc to szczęście, do którego wszyscy dążą? Wypadkową refleksji, zbieranych doświadczeń, inspiracji, przypadków, nie-przypadków, emocji, codziennych drobiazgów, interakcji, elementów prostych i złożonych… Również tych kulinarnych. Bo od jedzenia, prostej codziennej czynności, szczęście się zaczyna. Jakie są więc „Przepisy na szczęście”, te kulinarne na nie tylko kulinarne, czytaj: podniebienne, szczęście? Zapraszam do lektury książki i mojej recenzji.

„Przepisy na szczęście”, czyli jak je pokochałam od pierwszego wejrzenia

„Przepisy na szczęście” to druga książka Mai Sobczak, autorki bloga qmam kasze. Pierwsza książka, „Qmam kasze. Czyli powrót do korzeni”, okazała się bestsellerem. Myślę, że druga powtórzy ten sukces, bo oprócz przepisów znajdziemy tam takie piękne drobiazgi, o których warto sobie przypominać na co dzień. Tym bardziej zauroczyła mnie jej treść, bo ja bardzo lubię, kiedy przepisy są oplecione jakąś zwięzłą historią, są z nami związane emocjonalnie, przywołują wspomnienia z podróży, czy chociażby jakiś codziennych sytuacji, w skrócie: mają to „drugie dno”. Czytając tę książkę, w której większość przepisów jest praktycznie łatwa w wykonaniu, przychodzi do głowy taka myśl, ile z takich prostych produktów, by nie powiedzieć, banalnie dostępnych, można wytworzyć szczęścia. Tyle, na ile sobie sami pozwolimy i połączymy te wszystkie składowe drzemiące (bądź szalejące) w naszej głowie.

Co znajdziemy w książce „Przepisy na szczęście”

Maja podzieliła „Przepisy na szczęście” na dwie części – przez pierwsze 50 stron autorka wprowadza nas w swój świat smaków i kulinarnych zapachów, zaprasza nas do podróży i uchyla drzwi od swojej kuchni. Oprócz pięknie dobranych zdjęć i podnoszenia nimi naszego wewnętrznego poczucia szczęścia przywołuje swoje kulinarne wspomnienia i wyjaśnia nam swoje postrzeganie codzienności, ale także chęci i potrzeby podróżowania. Kolejno wskazuje, na jakich składnikach oparła swoje przepisy i dlaczego są one akurat takie, a nie inne. Dla ułatwienia, jak sama podkreśla, wprowadziła do książki żywioły, które związane są również z obróbką termiczną: ziemia, woda, ogień i powietrze. Objaśnia czytelnikom poszczególne cechy każdego z tych żywiołów i zachęca do przygotowywania wg nich potraw.  Autorka podkreśla, że najważniejsza zarówno w życiu, jak i w kuchni jest równowaga pomiędzy tymi żywiołami, wszak wszystko wokół jest w ciągłym ruchu. Pod koniec części wstępnej Maia zwraca naszą kulinarną uwagę na zioła i przyprawy, które mogą zmienić wiele i z prostych potraw wydobyć bogactwo smaków i zapachów.

Przepisy na szczęście

Wegetariańskie i wegańskie przepisy

Druga część książki również zawiera świetnie komponujące się do przedstawionych przepisów zdjęcia. Autorka zaproponowała ponad 70 ciekawych potraw, a z niektórych, pozornie prostych produktów, wyczarowała przepięknie pachnące dania. Przy każdym przepisie jest podana lista składników oraz informacje dotyczące ilości porcji, a także czas wykonania. Przepisom często towarzyszą anegdotki, zapiski Mai oraz praktyczne porady. Co istotne, wszystkie przepisy są wegetariańskie, ze zdecydowaną większością przepisów wegańskich. Każdy przepis można jednak zweganizować, zamieniając ulubione przez Maię masło klarowane na olej kokosowy. Zachęcam Was serdecznie do lektury i podróży z „Przepisami na szczęście”. Informacje praktyczne o książce: 240 stron, oprawa miękka, format: 16,8 x 22,0 cm. Poniżej znajdziecie moje odczucia z lektury pierwszej części książki, a w kolejnym blogowym wpisie przedstawię Wam kilka wybranych przepisów, które najbardziej przypadły mi do gustu. Świetnie znaleźć wśród nich takie pomysły, które również pojawiają się w mojej kuchni.

Podróż w głąb siebie

Po otwarciu książki ukazuje nam się proste, acz pełne magii i dobrej energii słowo przewodnie: „Stara prawda mówi, że jeśli nie zmieni się nic, to nic się nie zmieni. Wystarczy najdrobniejsza zmiana, żeby uruchomić całą szczęśliwą machinę.” Po takich słowach chce się zajrzeć dalej! Cóż znajdziemy na kolejnych stronach? Zanim przejdziemy do przepisów autorka karmi nas pozytywną energią i zwraca uwagę na to, co w życiu najpiękniejsze – prostota i drobiazgi, które budują nasze (codzienne) szczęście. Nasze relacje i to, co tworzymy między nami. Dla Mai to pewnego rodzaju podróż. Podróż przez życie, która nas nieustannie wzbogaca i która składa się z tych mniejszych – dosłownych. Ale, jak sama podkreśla, nie ma znaczenia, jak daleko podróżujemy, gdyż piękno można znaleźć tuż obok. Jakkolwiek te egzotyczne podróże są bardziej ekscytujące, to zawsze trzeba zacząć od siebie samego – od podróży w głąb siebie.

przepisy wegetariańskie

Każde miejsce ma swój zapach i smak

Wiele wspomnień przywołuje nam smaki, jakie mieliśmy okazję poznać w danym miejscu. Najtrwalsze są chyba te z dzieciństwa – ciągle do nich wracamy. Dla Mai „generalnie najpyszniej było u babci”. U mnie też. I coś w tym jest. Kulinarne doświadczenia i zapędy naszych babć chyba najbardziej utrwalają nam się w pamięci. Jak robię pierogi (klik), to zawsze przypominają mi się moje dziecięce podróże pociągiem do babci i to oczekiwanie, czy jak przyjadę, to będą pierogi. Wtedy nie było komórek, wtedy było oczekiwanie i ekscytacja. A teraz pozostają (tylko) wspomnienia… „Przepisy na szczęście” właśnie o tym nam przypominają – każda podróż coś w nas buduje, wzbogaca nas, czyni szczęśliwszymi, a najczęściej przecież wracamy do smaków z dzieciństwa, które nas ukształtowały. Maia w każdym miejscu i sytuacji odkrywa kulinarny i smakowy aspekt. Kuchnia (zarówno w wymiarze pojęciowym, jak i fizycznym), przygotowywanie posiłków i wspólne ich spożywanie stanowią dla niej podstawę codziennego szczęścia.

Szczęście jest w kuchni i w dobrym jedzeniu

Dobre zielsko, czyli dobre jedzenie także i mnie wprawia w szczęście, dodaje energii i sprawia, że mam chęć i ochotę do działania. To jeden z moich głównych motywatorów. Lubię dobrą żywność, w większości lokalną, sezonową, ale też uwielbiam poznawać nowe smaki. Każda podróż jest dla mnie nieodłącznie związana z aspektem kulinarnym. Udaję się w podróż również po to, aby odkryć to, jak żyją ludzie w innym miejscu, jaka jest ich kultura, a więc i zwyczaje kulinarne. Kiedy ktoś ze znajomych opowiada mi o swoich wakacjach w jakimś miejscu, ja zawsze pytam: „A co tam takiego dobrego się jada? Jakie są tradycyjne potrawy?” I nawet jak nie są wegetariańskie, czy wegańskie, to i tak mogą być inspiracją, zawsze można przerobić na swoją wersję. Czytając pierwszą część książki „Przepisy na szczęście” odpłynęłam właśnie w taką swoistą kulinarną podróż, która odpowiednio nastroiła mnie do lektury drugiej części – każdy przepis zawarty w książce ma w sobie to „coś”, co sprawia, że od razu mamy ochotę biec na targ, spędzić tam trochę czasu, podotykać owoce i warzywa, wybrać te, z których stworzymy coś pysznego. A potem udać się w podróż do kuchni. I do stołu. Dosłownie i w przenośni. Nieważne gdzie i kiedy, ważne z kim. 

Ależ się rozpisałam! Udanych kulinarnych podróży,
Małgosia

Inne nasze recenzje:

Książka „Superfood z ogrodów, łąk i lasów”

29 myśli na temat „Przepisy na szczęście, czyli prosto jest najlepiej

  1. Bardzo smaczny tekst ❤️. Zdecydowanie wspomnienia, szczególnie te pozytywne zbudowane są z naszych doświadczeń, które zdobywamy zmysłami. Wspominamy piękne widoki, niezapomniane dźwięki i przede wszystkim obłędne smaki. Szczęśliwe chwile, te z dzieciństwa to smak przypalonego mleka, czy malinowego kompotu babci i również pierogi… mniam.

  2. U babci naleśniki ze szpinakiem (robiła je specjalnie dla mnie), a u mamy puszyste ciasto drożdżowe!! Tata robi najlepszą struclę makową, a brat placki ziemniaczane, siostra gotuje ekstra rosół, wujek robił najpyszniejszy sos tatarski, ciotka Wanda szarlotkę, a babcia mojego przyjaciela jabłecznik… a ja? Podobno robię wspaniałe sałatki 😉
    Książkę Mai póki co tylko przeglądałam, nie wiem jeszcze czy się skuszę. Bo moja „szczęśliwa kuchnia” jest wypełniona po brzegi 🙂

  3. Masło klarowane i olej kokosowy odmieniły moją kuchnię, a byłem strasznym sceptykiem co do tego typu praktyk. Okazało się, że jedzenie totalnie zmieniło smak, a i jest dużo zdrowiej.

  4. Cieszę się, że trafiłam na ten post 🙂
    Właśnie rozglądałam się za książką kucharską (to będzie taka moja pierwsza własna) i dzięki Tobie chyba się zdecydowałam!
    Dziękuję i pozdrawiam

  5. Bardzo fajna recenzja, taka zmuszająca do refleksji. Najbardziej spodobało mi się zdanie „nie ma znaczenia, jak daleko podróżujemy, gdyż piękno można znaleźć tuż obok”. Dokładnie tak, szukamy tego szczęścia nie wiadomo, gdzie, a ono jest blisko. Może kryć się w tym codzienny przygotowywaniu posiłków, czynności pozornie zwyczajnej. Tylko trzeba umieć to szczęście odnaleźć w takich prozaicznych rzeczach. Chętnie przeczytałabym książkę Mai Sobczak, Twoja recenzja robi na nią wielką ochotę 🙂 Pozdrawiam!

    • Dla mnie lektura książki była swoistą refleksją. Ale też odkryciem, że inni myślą podobnie do mnie. 🙂 Dla mnie dobre pożywienie również jest bardzo ważne, jak dla autorki. Wszędzie, gdzie podróżuję dostrzegam aspekt kulinarny i chcę z tej podróży przywieźć nowe smaki. 🙂

  6. Smakowity kąsek z tej recenzji 🙂 Nie przepadam za oceną książek kulinarnych, ponieważ dotąd trafiałam na nudne, pluchowate teksty. Dotąd, Twój wpis jest cudowny! Książka zapowiada się uroczo! Uwielbiam gotować, a zdrowa kuchnia to ideał, do którego dążę. „Jaka kuchnia, takie życie”- coraz bardziej w to wierzę 🙂 Jeśli książka opisuje życie, smaki, zapachy, emocje, podróże i przy tym serwuje przepisy, czyż można chcieć więcej?

    • Warto sięgnąć po tę książkę. Jeśli zdrowe odżywianie jest dla Ciebie priorytetem, uwielbiasz odkrywać nowe smaki i zapachy, a przy tym szukasz prostych przepisów, na pewno znajdziesz w tej książce coś dla siebie. 🙂

  7. Chętnie sięgnę po tą książkę. W mojej kuchni od dawna wieje nudą i wypadałoby coś w końcu zmienić. Chociaż jakiś szczegół, drobiazg. Uwielbiam nowe smaki i tego typu książki. Takie zupełnie inne i w 100% dostosowane do potrzeb czytelniczek 🙂

  8. Przecudnie napisałaś o tej książce! Tez lubię książki kucharskie z takim osobistym rysem i po te na pewno sięgnę, bo bardzo mnie zachęciłaś swoją recenzją 🙂

  9. Uwielbiam czytać pyszne recenzję 🙂 Moim wspomnieniem dzieciństwa są pyszne pierogi. Czy to ruskie czy z mięsem. A o książce słyszałam i jestem pod jej wielkim wrażeniem.

  10. Zdecydowanie najbardziej interesowałaby mnie część z przepisami, jestem zainteresowana kuchnią wegańską i wegetariańską i z wielką przyjemnością popróbowałabym jakoś nowinek kulinarnych 🙂 Książka jest przepięknie wydana, cieszy fakt, że w jednej pozycji znalazłaś tyle wartościowej treści 🙂

Dodaj komentarz

Inline
Inline