Rogaliki z makiem, migdałami i orzechami

Mijający weekend upłynął pod znakiem rogali. Tych marcińskich, wywodzących się z Poznania. Był to więc dla mnie podwójny pretekst, aby upiec coś w wersji (prawie) wegańskiej. Początkowo miały być bardzo zbliżone do tych tradycyjnych, ale w efekcie wyszły kompletnie niemarcińskie. Kiedy zaczynałam przygotowywać składniki, tak sobie przypomniałam, kiedy i gdzie robiłam swoje pierwsze rogaliki. Było to jeszcze w szkole podstawowej (lata 90.), w ramach klubu 4H, który, jak widzę istnieje do dziś. Piękne to były czasy! Podczas spotkań i zjazdów klubu nauczyłam się wielu rzeczy, nie tylko kulinarnych. Na przykład, po raz pierwszy zetknęłam się wtedy z boczniakami. Pewnie coś jeszcze da się z pamięci wygrzebać i tak dziś właśnie przypomniały mi się chrupiące rogaliki. Robiliśmy je z powidłami śliwkowymi i z makiem. Tak je polubiłam, że często piekłam w domu. Ostatni raz było to pewnie w liceum… I tak zaczynając robić ciasto stwierdziłam, że dzisiejsze rogale nie będą marcińskie, będą to moje dawne rogaliki, na które przepis przywołał kulinarne wspomnienia. Z marcińskich wzięłam tylko nadzienie i wyszły bardzo chrupiące rogaliki z makiem, migdałami i orzechami.

rogaliki-29

(rys. Natalia Krynicka)

Czego nam potrzeba? (15 rogalików)

Ciasto:

  • 200 g mąki orkiszowej razowej
  • 200 g mąki owsianej
  • 20 g drożdży
  • szklanka przestygniętej przegotowanej wody
  • 4 łyżki oleju kokosowego rafinowanego / szklanka oleju ryżowego
  • 4 łyżki miodu (miód jest niewegański jakby co, użyłam miodu akacjowego z małej lokalnej pasieki moich przyjaciół) / opcjonalnie inny słodzik, np. cukier brązowy / stewia / syrop klonowy
  • szczypta soli

Nadzienie: (ilość celowo zawyżona, bo sporo nadzienia wyjedliśmy w trakcie robienia rogalików…)

  • 100 g migdałów
  • 100 g orzechów włoskich
  • 100 g maku
  • pół szklanki gorącej wody
  • łyżka miodu
  • 2 daktyle

Narzędzia pracy: blender, wałek (opcjonalnie szklana butelka po wódce, chociaż, czy butelka po wódce może być nieszklana? plastikowa?), duża deska lub stolnica

Jak to zrobić?

Najpierw zalewamy wrzątkiem mak i bierzemy się za przygotowanie drożdżowo-kruchego ciasta. Robimy zaczyn z drożdży (opis w przepisie na drożdżowe bułeczki: klik). Następnie dodajemy mąki oraz olej. Miód mieszamy z wodą i wlewamy do reszty składników. Wyrabiamy ciasto – ma być takie plastyczne, ale nie ma się lepić do rąk. Jeśli jest zbyt suche, dolewamy trochę oleju (lepiej) lub wody. Jeśli zaś się lepi, dosypujemy trochę mąki. Po wyrobieniu ciasta zawijamy je w folię i wkładamy na godzinę do lodówki. W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Z podanych składników można zrobić jeden typ nadzienia, trzy lub cztery. U nas były cztery: marcepanowy, orzechowy, makowy i połączony 3 w 1. Jak zrobić krem marcepanowy? Do tego potrzebujemy obrane migdały (lub gotowe blanszowane). Jeśli mamy migdały w skórce, to moczymy je najpierw w ciepłej wodzie przez ok. 15 min., aż do momentu, kiedy skórka zacznie schodzić. Opcjonalnie można także przelać migdały wrzątkiem i wtedy skórka schodzi bez problemu. Następnie wrzucamy migdały do blendera, dodajemy łyżkę miodu i miksujemy. Po dłuższej chwili mamy masę marcepanową. Można do niej dodać jeszcze opcjonalnie olejek migdałowy. Teraz masa orzechowa. Orzechy łupiemy (lub kupujemy gotowce), myjemy i moczymy przez pół godziny w wodzie. Potem wrzucamy do blendera i miksujemy. Masa makowa: przerzucamy mak do blendera (bez wody, jeśli została), dodajemy 2 pokrojone daktyle i miksujemy przez parę minut.

Rogaliki

Rogaliki

Przechodzimy do ciasta. Wyjmujemy je z lodówki, bierzemy kawałek i wałkujemy z niego duże koło o grubości paru milimetrów. Dzielimy koło na trójkąty, jak pizzę, aż będziemy mieć 8 kawałków. Na rogale typowo marcińskie te trójkąty powinny być wąskie, długoboczne (czy jak tak się to mówi matematycznie), czubek ma być bardzo wąski, bo one są zawijane parę razy, moje rogaliki są zaś malutkie, mają długość +/- 15 cm. Kiedy już mamy przygotowane trójkąciki, nakładamy farsz. I tak – w przypadku marcińskich – cienka warstwa na całej powierzchni oprócz brzegów, a w przypadku takich małych rogalików łyżeczka nadzienia przy podstawie trójkąta. Po nałożeniu rogalik zwijamy, zaczynając od podstawy trójkąta. Trochę możemy zagiąć rogi naszym rogalikom. Kładziemy rogale na blachę i zostawiamy na pół godziny, żeby trochę wyrosły, nagrzewamy piekarnik i pieczemy przez 30 minut w temperaturze 180 stopni. Jeśli chcecie rogaliki bardziej chrupiące i wypieczone, czas pieczenia można wydłużyć do 45 minut, ale zaglądajcie, żeby nie były za bardzo zarumienione… Po wyłączeniu piekarnika pozwalamy rogalom dojść do siebie, a potem pałaszujemy ze smakiem. Opcjonalnie można zrobić do tego lukier, ale czyż nie za dużo tego słodkiego? My wolimy rogaliki z jakąś domową konfiturą albo jako przegryzkę w ciągu dnia – jutro zabieramy do pracy. 😉

Miód akacjowy pochodzi z małej podpoznańskiej pasieki „Miody Bartkowiaka”, którą prowadzą Teresa i Michał. Możecie go kupić w ich sklepie internetowym pod tym adresem: http://sklep.miodybartkowiaka.pl/miod/13-miod-akacjowy-13-kg.html.

A propos miodu… Miód nie jest wegański. W okresie jesienno-zimowym lubię go jednak dodawać do wypieków oraz pałaszować świeżo upieczony chleb (chcecie przepis?) właśnie z miodem. Poza tym doceniam zdrowotne właściwości miodu. W zasadzie mogłabym określić swoją dietę jako apiweganizm (przedrostek api- znaczy pszczeli). Może nawet wymyśliłam nowe słowo – z tego, co mi wiadomo słowo „apiweganizm” nie funkcjonuje (jeszcze) w języku polskim. Zawsze staram się, aby moje wybory były zgodne z naturą i wybieram miód, który pochodzi właśnie z zaprzyjaźnionej pasieki Teresy i Michała. Mam do nich zaufanie i wiem, jak ważna jest dla nich przyroda (http://www.miodybartkowiaka.pl/wartosci). A może chcecie przeczytać coś o właściwościach miodu?

rogaliki-20

rogaliki-21

rogaliki-24

47 myśli na temat „Rogaliki z makiem, migdałami i orzechami

  1. Baardzo podoba mi się Twój przepis 🙂 Sama przyjemność. A jest szansa, że się udadzą, jeśli zamiast opisanych mas, użyję własnie konfitur? Pozdrawiam słodko!

  2. Miód kupuję taki sam. A twój post wspomnieniowy przypomniał mi o tym,że bardzo lubię boczniaki. A tak dawno nic z nich nie robiłam. Pora to naprawić, dzięki 🙂

    • Uwielbiam przywoływać kulinarne wspomnienia, chociaż boczniakom daleko do rogalików, to jednak jest coś, co je łączy. 🙂

  3. U mnie rogaliki z domowymi śliwkowymi powidłami znikają zanim zdążę zrobić lukier 🙂 chętnie wypróbuję nową kompozycje smaków, szczególnie, że orzechów mam ostatnio pod dostatkiem. Sądzę, że i tym razem lukier będzie zbędny.
    Pozdrawiam 🙂

  4. Jakoś nie mogę się przekonać do rogali marcińskich – smak tego nadzienia jakoś zupełnie mi nie podchodzi. Jednak te Twoje wyglądają przepysznie – może skorzystam z przepisu tylko wymienię nadzienie na jakieś owocowe, jakaś domowa konfitura czy coś w tym stylu 😉

    • Bardzo pysznie chrupią! Promuję to, do czego jestem przekonana. A miody są z lokalnej, zaprzyjaźnionej pasieki, tym bardziej je polecam. 🙂

    • Dziękuję. Takie też było. Pamiętaj dziś, jak robiłam sesję fotograficzną rogalików do tego wpisu. 🙂

    • Ja miód uwielbiam! Taki z małych lokalnych pasiek jest najlepszy! To jedyny niewegański produkt, który jadam. Kojarzy mi się z dzieciństwem. 🙂

Dodaj komentarz