Winogrona – co ma ślimak do wiatraka?

Jak w każde sobotnie przedpołudnie, biorę rower i jadę na targ warzywno-owocowy. Zdarza się, że w soboty wstaję o 7h i zahaczam najpierw rowerem o las albo jakąś łąkę, zależy, czy w piątek gdzieś wychodzę, czy idę w miarę normalnie spać. 😉 Rano na rowerze jest świetnie – rześkie powietrze i pustki, można obserwować, jak wstaje kolejny dzień. Polecam, bo warto! Po takiej przejażdżce jadę prosto na ryneczek po zielsko. W mojej dzielnicy jest ciężko o takie miejsce, chociaż jest uwzględniona jego budowa w planie zagospodarowania, ale kiedy to nastąpi… Są dwa warzywniaki, ale… pośredniaki, a ja czasem wolę po prostu poczuć atmosferę ryneczku i jadę odwiedzić te na sąsiednich osiedlach. Stawiam na lokalne i sezonowe i staram się wybierać te stoiska, gdzie sprzedają producenci, a nie pośrednicy, którzy zakupują towar na giełdzie, a potem nim handlują. Na jednym z takich właśnie ryneczków panuje tego typu atmosfera – targ jest mały, a sprzedają na nim lokalni producenci, najczęściej starsze osoby, które mają niewielkie stoiska i widać, że to, co oferują jest dobre, tanie i z własnego ogródka. A jak kupuję dużo zielska, to dorzucają jeszcze a to koperek, a to natkę. Zdarza się również, że, nie chcąc wyrzucać owoców, które nadają się do zjedzenia tego samego dnia, dają je za darmo. Ja z chęcią takie „ratuję”, bo u mnie zielsko je się na kilogramy.  Tym razem padło na dwie starsze panie, które miały pyszne winogrona. Kupiłam parę kilo i weekend mam zupełnie owocowy. 😉

winogrona-2

Dlaczego warto jeść winogrona?

Winogrona to owoce, które charakteryzują się wysoką wartością odżywczą, ponadto są zasadotwórcze, a więc świetnie odkwaszają organizm. Zawierają sporo składników, które działają korzystnie na nasze zdrowie. Wśród nich znajdują się przede wszystkim polifenole. To grupa naturalnych przeciwutleniaczy, które działają profilaktycznie i leczniczo, gdyż hamują powstawanie wolnych rodników, a także neutralizują te, które są już wytworzone. Wolne rodniki to takie szkodniki, gdyż niekorzystnie utleniają w organizmie wiele związków, niszczą strukturę ludzkiego DNA i przez to wpływają na powstawanie wielu chorób, w tym nowotwory, czy choroby zwyrodnieniowe. Polifenole chronią także naczynia krwionośne, obniżają stężenie złego cholesterolu, przeciwdziałając tym samym miażdżycy. A naturalnie występujące polifenole (tak, jak i wszystkie inne składniki odżywcze) wykazują skuteczniejsze działanie niż ich odpowiedniki syntetyczne. Poza tym w kupie siła – a w roślinach mamy odpowiednio dobrane towarzystwo. Wśród polifenoli karierę (głównie w kosmetyce) robi ostatnio resweratrol, który wykazuje działanie antyoksydacyjne, przeciwbakteryjne oraz przeciwzapalne i ma świetny wpływ na hamowanie procesu starzenia się skóry. Warto zaznaczyć, że winogrona ciemnofioletowe zawierają więcej antyoksydantów oraz żelaza niż winogrona zielone.

Winogrona są źródłem węglowodanów prostych – glukozy i fruktozy. Zawierają ich dosyć sporo i przez to są dosyć kaloryczne – 69 kcal/100 g. Z tego też względu (podobnie jak banany i daktyle) nie są polecane w dużej ilości w dietach odchudzających, za to świetnie nadają się jako zdrowa, słodka przegryzajka. Powinni ich unikać również diabetycy. Zawierają sporo beta-karotenu, witaminy C, witamin z grupy B, a także trochę minerałów, spośród których warto wymienić przede wszystkim potas (pozytywny wpływ na pracę serca oraz równowagę wodną organizmu), miedź (właściwości antybakteryjne oraz pozytywny wpływ na odporność), bor (zapobiega utracie wapnia i demineralizacji kości, ważny w profilaktyce osteoporozy), a także jod (ważny dla pracy tarczycy). Dokładne wartości możecie znaleźć tutaj: (klik). Mikroelementy, jakie zawierają te owoce mają również pozytywny wpływ na cerę i dzięki temu olej z ich pestek jest stosowany jako surowiec kosmetyczny.

Winogrona spożywamy najczęściej w postaci wina, rodzynek oraz oleju, ale w sezonie warto jeść ich sporo w wersji surowej, wraz ze skórką i pestkami – świetnie działają na perystaltykę jelit oraz oczyszczają organizm z toksyn. Olej z pestek winogron jest ceniony ze względu na wysoką zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych, a także witaminy E. Najlepiej stosować go na zimno, nie zmienia smaku i aromatu potraw. Jeśli chodzi o smażenie, to z jednej strony można stwierdzić, że olej z pestek winogron nadaje się do obróbki cieplnej, gdyż ma dosyć wysoką temperaturę dymienia, a z drugiej strony charakteryzuje się dużą zawartością wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, które w procesie smażenia (ok. 180 stopni) mogą łatwo tworzyć szkodliwe dla zdrowia substancje. Dlatego też lepiej stosować olej z pestek winogron na zimno, np. do sałatek. Poza tym smażone jest po prostu mniej zdrowe. 😉 Olej ten jest również idealny jako świetnie wchłaniający się balsam do ciała. Zaś po rodzynki warto sięgać zwłaszcza zimą, zawierają skumulowaną dawkę minerałów i witamin obecnych w świeżych winogronach, ale wybierajmy te, które są ekologiczne, niesiarkowane, suszone w sposób naturalny.

W moich winogronach znalazłam takiego oto stwora…  I wyniosłam go na trawkę. 🙂 Przy okazji odkryłam, że obok mojego osiedla rośnie tarnina!

slimak

Miłego weekendu w wersji slow!

14 myśli na temat „Winogrona – co ma ślimak do wiatraka?

  1. My kochamy winogrona! W sumie najczęściej jemy właśnie ciemne winogrona i banany, bo to szybka i zdrowa przekąska. Takie jak na zdjęciu mój Kakaludek pałaszuje samodzielnie – dostaje je od babci, prosto z ogródka 🙂

  2. Uwielbiam winogrona, gdyby nie to że są kaloryczne jadłabym chyba kilogramami. Ale i tak sobie pozwalam, bo tyle dobrego robią. I jak smakują. Trzeba wykorzystać sezon.

  3. Uwielbiam winogrona! I co ciekawe właśnie wczoraj, pałaszując te od moich rodziców (własnego chowu ;), znalazłam na dnie ślimaka, którego również wypuściłam na wolność pod drzewkiem 🙂

  4. Właśnie dziś kupiłam winogrona 😀 zawsze sie nimi zajadam we wrześniu <3 fakt faktem są słodkie i kaloryczne ale to ze odkwaszają organizm to nie wiedziałam 🙂

  5. Podobnie jak wszystkie osoby przede mną napiszę, że „uwielbiam winogrona”! Najmilej wspominam takie malutkie, z ogródka, jedzone prosto z krzaczka jak byłam mała. Teraz niestety na ogródku winogrona już nie rosną… Te sklepowe nie są tak fajne jak te ogródkowe, ale też chętnie je zjadam 🙂

Dodaj komentarz

Inline
Inline