Postanowienia żywieniowe – od czego zacząć?

Postanowienia żywieniowe to jedne z najczęstszych postanowień noworocznych, na których początkowo bardzo nam zależy, ale nie zawsze udaje nam się ich przestrzegać. Różne są tego przyczyny i różne czynniki powodują, że czasem pewne rzeczy są dla nas łatwiejsze, a inne trudniejsze. Niemniej jednak, uważam, że dobre codzienne nawyki żywieniowe (i nie tylko) to podstawa zachowania zdrowia, dobrego samopoczucia i po prostu satysfakcji ze swojego życia. Oto moich kilka rad, które warto wprowadzić do swojego codziennego „grafiku” bez zbędnego dumania czy warto – najlepiej od razu, ale w swoim rytmie, powoli, etapami, jeśli jakieś zasady sprawiają nam jakiekolwiek trudności. Warto porozmawiać o nich z całą rodziną lub dietetykiem (za jakiś czas zapraszam na konsultacje, również on-line).

Bez względu jednak na to, czy zaczął się kolejny, nowy rok i chcemy zrobić listę postanowień, pamiętajmy, że zdrowie nie czeka na magiczną datę pierwszego stycznia, nie odlicza czasu do północy. I aby jak najdłużej móc się nim cieszyć, powinniśmy troszczyć się o nie na co dzień. Może pomoże Wam tych kilka moich rad. Kolejność przypadkowa, wszystko jest ważne. Dopasujcie, co dla Was jest najważniejsze.

  • Zaczynaj dzień od szklanki wody mineralnej, która świetnie nawodni ciało po całej nocy.
  • W ciągu godziny od pobudki zjedz porządne śniadanie, w którym nie zabraknie płatków, czy razowego pieczywa, orzechów oraz owoców lub warzyw.  Dzięki temu pobudzisz metabolizm i będziesz mieć energię do działania.
  • Spożywaj posiłki regularnie, mniej więcej co 3 godziny. Jedz 4-5 razy dziennie. Ale nic na siłę. Słuchaj swojego organizmu, on sam często podpowiada Ci, na co ma ochotę.
  • Staraj się pić między i przed posiłkami, łącznie ok. 2 litrów płynów dziennie a czasem i więcej, w zależności od potrzeb (więcej na temat picia wody przeczytasz tutaj – klik).
  • Wybieraj zdrowsze „dopalacze”, na przykład zieloną herbatę lub yerba matę.
  • Jedz warzywa i owoce. Pół kilograma to takie minimum. Najlepiej surowe albo lekko gotowane, czy pieczone. Wyciskaj owoce oraz warzywa i pij świeże soki.
  • Jedz produkty zasadotwórcze – odkwaszaj organizm, a nie zakwaszaj go przetworzoną pseudożywnością.
  • Unikaj monotonii na talerzu, dbaj o to, aby Twoja dieta była różnorodna, spożywaj ok. 40 różnych produktów (składników potraw) tygodniowo.
  • Wybieraj produkty naturalne, jak najmniej przetworzone. Omijaj szerokim łukiem te „plastikowe”, kolorowe, wypełnione sztucznymi dodatkami. Czytaj etykiety. Nie ulegaj wpływom i reklamom. Wybieraj rozsądnie. Uwzględniaj przede wszystkim potrzeby swoje i swoich bliskich.
  • Obserwuj swoje ciało, badaj się regularnie. Zapobiegaj, zamiast leczyć. Byle katar nie jest podstawą do tego, by latać po lekarzach, ale zwracaj uwagę na niepokojące objawy i jeśli takie się pojawią – działaj.
  • Unikaj kolorowych pastylek i antybiotyków, jeśli tylko możesz. Wybieraj naturalne witaminy i składniki mineralne w postaci różnokolorowych warzyw i owoców. Jeśli czegoś nie ma w Twoim pożywieniu – suplementuj, ale z głową, oznacz poziom danej substancji we krwi, skonsultuj się z lekarzem. Na diecie wegańskiej zwróć przede wszystkim uwagę na witaminę B12 oraz żelazo. W okresie zimowym (niezależnie od stosowanej diety) rozważ suplementację witaminy D3. Odpowiednie dawkowanie najlepiej skonsultować z lekarzem lub dietetykiem.
  • Śpij codziennie nieprzerwanie przez min. 7 godzin, staraj się chodzić spać przed północą i kłaść się codziennie spać mniej więcej o tej samej godzinie. Przewietrz sypialnię przed snem.
  • Jeśli boli Cię głowa, zwolnij, uspokój się, połóż się, napij się wody, przewietrz pomieszczenie, w którym przebywasz, idź na spacer.
  • Przegoń stres, gdzie pieprz rośnie. Wiem, wiem, łatwo się mówi, ale staraj się panować nad emocjami. Pamiętaj, że problemy najczęściej tworzą ludzie i czasem od Ciebie i od Twoich reakcji zależy, czy uda się je szybko i sprawnie rozwiązać. Stres potrafi wyzwolić bardzo dużo negatywnych emocji, a także stany chorobowe w naszym ciele.
  • Co jakiś czas wyjedź za miasto, weź jeden czy dwa dni wolnego i zrób sobie długi weekend z najbliższymi albo też w pojedynkę. Jedź tam, gdzie lubisz przebywać.
  • Wsłuchuj się w siebie. Zaufaj sobie.
  • Ruszaj się. 30 minut ruchu dziennie to minimum! Może to być nawet szybki spacer. Warto uprawiać sport 3 razy w tygodniu po 30 minut. Dla ciała i dla ducha.

I jeszcze można by pisać i pisać… A cel jest jeden i ponadczasowy: być zdrowszym, czuć się lepiej i zachować zdrowie, jak najdłużej. Po prostu być szczęśliwszym. ❤

A co Wy jeszcze dorzucilibyście do tej listy? Napiszcie w komentarzach pod wpisem lub na fanpage’u Dobrego Zielska na Facebooku, jakie są Wasze postanowienia żywieniowe. Czy przestrzeganie tych zasad sprawia Wam trudności, czy wręcz przeciwnie, są dla Was tak oczywiste, że nie postrzegacie ich w kategorii „zasad do przestrzegania”.

postanowienia żywieniowe

 

44 myśli na temat „Postanowienia żywieniowe – od czego zacząć?

  1. Ja nie czekałam na nowy rok, już w grudniu zaczęłam zmieniać nawyki żywieniowe ;) W sylwestra moimi jedynymi przekąskami (zamiast chipsów i słodyczy) były owoce w dużej ilości ;) Bardzo fajny artykuł. :)
    • Dziękuję! Cieszę się, że Ci się podoba. Bardzo dobry wybór z owocami. Warto zmieniać nawyki żywieniowe bez czekania na magię 1-go stycznia. ;)
    • Warto zaczynać od małych kroków, wprowadzać pojedyncze zasady. Jak już jedna stanie się nawykiem, dorzucić do tego kolejną.
  2. Nigdy nie zrozumiem, jak to jest, ze wiekszosc z nas zna na pamiec te reguly o piciu wody, jedzeniu duzej ilosci owocow i warzyw, ruchu, a tak ciezko wprowadzic je w zycie. Wiem, ze jest to kwestia przebudzenia swiadomosci, bo sama latami tkwilam w blednych przekonaniach o zdrowiu, a to jest przeciez takie proste! Najwiekszy problem mam z osobami mi bliskimi, rodzina, bo widze jak beznadziejna jest ich dieta i uboga przede wszystkim, ale nie mam w ogole wplywu na ich decyzje. A ja im wiecej czytam i rozumiem, tym bardziej zaczynam sie o to martwic. Jesli masz jakies zlote rady jak wylozyc i wbic do glowy chociac odrobine tej wiedzy, daj znac. :)
    • Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnych zachowań, mamy wpajane od dziecka, że jest tak, a nie inaczej. Do tego wszyscy wokół postępują w określony sposób, więc wydaje nam się, że to jest normalne, a wszelkie inne zachowania to już coś, co burzy nasz stabilny rytm postępowania, więc jawi się jako nienormalny. Dotyczy to chyba każdego aspektu naszego życia. Trudno nam zmienić postrzeganie pewnych zachowań, a jeśli chcemy realnie wprowadzać zmiany w naszych nawykach najczęściej potrzebujemy nie tylko wewnętrznego, ale i zewnętrznego motywatora. Odnosi się to również do sposobu odżywiania oraz wyboru odpowiedniej żywności. Nie potrafimy też myśleć perspektywicznie. Argument, że sami sobie napędzamy choroby, źle się odżywiając i prowadząc siedzący tryb życia przez lata, do nas nie trafia, bo nie mamy reakcji tu i teraz, nie widzimy dalekosiężnych negatywnych skutków diety opartej na przetworzonych produktach. Jak jestem w markecie (a bywam parę razy w miesiącu), to inni klienci przy kasie patrzą na mnie jak na ufo, a ja z kolei wybałuszam oczy, jak widzę ich plastikową żywność w koszykach i od razu przeliczam w głowie, ile wartości odżywczych kupują. Warto zachęcać, pokazywać swoim przykładem, że można żyć zdrowiej, lepiej. Że ma to sens i warto się na początku trochę natrudzić, a potem wejdzie w nawyk. :)
  3. staram sie pilnowac tych zasad przede wszystkim szklanki wody na czczo i spozywania regularnych posilkow - wyprobowalam i wiem ze po tym czuje sie znacznie lepiej :)
    • Świetnie! To jest najlepszy sposób na wprowadzanie kolejnych dobrych nawyków żywieniowych, dietetycznych, czy ogólnie zdrowotnych. Kiedy jedna mała zmiana daje efekty, mamy ochotę na więcej. :)
  4. Zasady, o których piszesz są ponadczasowe! Miniony rok pokazał mi, że dwa dni z rodziną z dala od telefonów, internetu itd. pozwalają niesamowicie szybko naładować energię i oczywiście cementują nasze relacje. :)
    • To prawda! Ja również od czasu do czasu robię sobie taki detoks. Chcę się po prostu wylogować do życia. A kiedyś się tego po prostu bałam... Wystarczy raz spróbować...
  5. Łatwo było zapomnieć o tych prostych zasadach przez okres Świąteczno-Sylwestrowy, kiedy na stole gościły tradycyjne, polskie, ciężkie potrawy. U mnie wszystko zaczyna się od jedzenia mniej, a częściej. Później dołączam wodę i zamieniam herbaty na zielska ;) i tak leci. Chociaż nie powiem, że nie raz kusi mnie bigos albo pierogi... Ale cóż, wszystko jest dla ludzi, ważne, żeby robić to z głową ;)
    • Bardzo dobre podejście - najpierw jeden krok, potem drugi. A pierogi i bigos można zrobić również z w wersji lżejszej. ;)
  6. To faktyczne absolutne minimum - fajnie że napisałaś o wsłuchiwaniu się w siebie. Do tego punktu dodałabym "nie myl zachcianek od faktycznych potrzeb organizmu" ;)
  7. Tak dobrze mi szło, ale ostatnio zaniechałam starań. Nadal najtrudniejszą opcją jest dla mnie picie wystarczającej ilości wody, nigdy mi to nie wychodziło. Za to pilnuję spożywania odpowiedniej ilości warzyw i owoców:) Obecnie skupiam się na walce ze stresem.
    • Trzymam za Ciebie kciuki. Stres potrafi wytrącić skutecznie nasze ciało z równowagi. Warto nauczyć się technik relaksacyjnych i próbować go opanowywać. Ja ostatnio rzuciłam wszystko i pojechałam w góry. Trochę mniej było mnie w pracy i na blogu. Wyjazd bardzo dobrze mi zrobił i pomógł nabrać dystansu. A jak wróciłam spłynęły ciekawe projekty i propozycje. Mam taką motywację do działania, że hoho. ;) Warto zrobić czasem reset, aby działać ze zdwojoną siłą. Polecam serdecznie spontaniczny wyjazd gdzieś w odludne miejsce, gdzie nie ma zasięgu.
  8. Świetny post z poradami! Ja mam problemy z piciem samej czystej wody, więc rano zaczynam dzień od wody z cytryną. A potem wkrajam sobie ulubione owoce. Smak jest dla mnie genialny, a na koniec butelki mogę sobie je zjeść w nagrodę. :D

Dodaj komentarz