Weganka na górskim szlaku – Tatry

weganka na górskim szlaku weganka w podróży Tatry

Uwielbiam góry! Czuję się w nich po prostu świetnie i mogłabym łazić po nich bez końca. Moje ukochane to Karkonosze, w których byłam miesiąc temu i w które jadę za tydzień, ale równie chętnie jeżdżę w inne góry. Tym razem wybrałam się w Tatry, łącząc pożyteczne z przyjemnym – najpierw poprowadziłam warsztaty „You are what you eat”, a potem wyruszyłam na szlak! Weganka na górskim szlaku jak najbardziej daje radę! Oto moja baaardzooo krótka relacja. 

Weganka na górskim szlaku z plecakiem pełnym kalorii

O tak! Za każdym razem, jak jadę w góry, przygotowuję pełno kalorii. Robię masła orzechowe, migdałowe, wegańskie kremy orzechowe, ciasteczka, batoniki, biorę suszone daktyle, figi i morele. Wszystko po to, aby być pewną, że dostarczę sobie odpowiednich wartości odżywczych oraz porządną dawkę energii i nie będę musiała się zastanawiać, czy ciasto w pierogach z jagodami w schronisku jest rzeczywiście wegańskie… W tym wpisie znajdziesz kilka moich propozycji na wegańskie jedzenie w górach i w plenerze.

Kilka dni w Tatrach

Zrobiłam tylko 400 zdjęć. Muszę przyznać, że w Tatrach byłam dopiero czwarty raz w życiu… Tak ukochałam moje Karkonosze i ogólnie Sudety, w których jestem trzy razy do roku, że jakoś dalej mnie mniej ciągnie. Uwielbiam puste szlaki, a takich znam najwięcej właśnie w Sudetach. I oczywiście są bliżej Poznania. Tym razem byłam tylko kilka dni na tatrzańskich szlakach, tak więc za dużo się nie nachodziłam i myślę, żeby jeszcze we wrześniu wrócić na tydzień i połazić porządnie. Albo i przyjechać tu z rowerem, wszak trochę ścieżek rowerowych jest udostępnionych. Bo weganka na górskim szlaku lubi też pojeździć rowerem.

Moje ulubione miejsca w Tatrach

W Tatrach lubię wszystko oprócz zatłoczonych szlaków i męczenia koni, a najbardziej Smreczyński Staw – jedno z najcichszych, według mnie, miejsc w Tatrach Zachodnich. Można tak usiąść przed jeziorem, leżącym na wysokości 1226 m n.p.m. i kontemplować przyrodę. W tafli wody odbija się Ornak, Bystra oraz Błyszcz. Równie niezatłoczonym miejscem jest pobliska Dolina Tomanowa, do której można dotrzeć zielonym szlakiem ze schroniska Ornak.

Smreczyński Staw w Tatrach Zachodnich

Dolina Kościeliska

Jedna z najpiękniejszych i najpopularniejszych w Tatrach, Dolina Kościeliska najwięcej uroku, jak większość popularnych miejsc, ma rano – przed napływem dzikich tłumów. Łatwy szlak i piękne widoki zachęcają do wędrówki rzesze turystów. Potok Kościeliski, ciekawe formy skalne, jaskinia Mylna i Mroźna, Wąwóz Kraków – oto, co można zobaczyć w Dolinie Kościeliskiej. To jedno z tych miejsc „must-see”, czy też „places to visit” w Tatrach.

Droga na Morskie Oko

Na Morskie Oko od parkingu przy Palenicy Białczańskiej wiedzie łatwa lekko pod górkę 9-kilometrowa asfaltowa droga (dla tych bardziej wprawionych z krótkimi 4 odcinkami przez las po kamieniach w potoku!). Szlak oczywiście najbardziej malowniczy jest rano, kiedy nie ma na nim pół Polski. Po drodze mijamy wodospad Wodogrzmoty Mickiewicza, soczyście zielony las oraz oczywiście piękne widoki. Polecam bardzo obejść całe jezioro (szlak 2,5 km) oraz wybrać się nad Czarny Staw pod Rysami.

Morskie Oko we mgle

Najlepszym patentem, aby ominąć tłumy, to nocleg w schronisku i/lub wyjście wczesną porą na szlak. Tym razem była pobudka o 5h30, a noclegi w schronisku będę miała w Karkonoszach. Parę dni temu nad Morskim Okiem był taki piękny mglisty klimat, że chciało się chłonąć to miejsce wszystkimi zmysłami.  I ta świadomość, że w tej mgle gdzieś górują gdzieś nad jeziorem majestatyczne szczyty… Oczywiście skąpane w słońcu są równie piękne, co odkrywające się nieśmiało zza mgły.

A jakie są Twoje ulubione miejsca w Tatrach?
Małgosia

5 Replies to “Weganka na górskim szlaku – Tatry”

  1. Cudnie i rewelacyjnie!
  2. O Tatrach mogę pisać epopeję, ale moje ulubione szlaki to te bez turystów, czyli np. Tatry Wysokie zimą. Oprócz tego szlak na Rysy, Szpiglasowy Wierch, D5SP, Beskid.
  3. Przypomniałaś mi, że dawno nie odwiedzałam Tatr - muszę to naprawić :)
  4. Chyba zawsze da się znaleźć szlak (albo odpowiednią porę na szlaku), kiedy nie trzeba rozpychać się łokciami i wypatrywać czubka głowy swojego towarzysza ginącego w strumieniu pdeudoturystów. Co do energii w plecaku, to mnie się zwykle z czym innym kojarzy, ale masło orzechowe też mi się podoba.
  5. Ale mnie rozmarzyło! Pięknie Ci dziękuję, też kocham góry. W tym roku wybieramy się w okolice Babiej Góry, polecasz coś?:-)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.