przeprowadzka w stylu zero waste
Ekologia,  Inne,  Książki,  Lifestyle

Przeprowadzka w stylu zero waste

Cześć! Jak pewnie spora część z Was wie z relacji, jakie udostępniam na moich kanałach FB oraz IG, od kilku miesięcy wykańczamy z mężem mieszkanie. Własnoręcznie. Trochę to szalony był pomysł, ale daliśmy radę. Przynajmniej do tej pory. I w końcu nadeszła upragniona chwila – przeprowadziliśmy się na dobre do Szczecina! Muszę przyznać, że była to nawet przeprowadzka w stylu zero waste. Udało się. 

Będzie na kartonach, ale już na swoim

Mieszkanie kupiliśmy prawie rok temu – jeszcze się budowało. Nie chcieliśmy kupować dziury w ziemi. Znaleźliśmy już osiedle na finiszu budowy. Ciężko było się decydować na mieszkanie, do którego nie mogliśmy wejść, ale po zastanowieniu się i padła racjonalna decyzja. I oto w końcu jesteśmy na swoim. Nasze nowe mieszkanie przypomina obecnie graciarnię – wszędzie walają się kartony i kartoniki, gwoździe, śrubki i narzędzia. Łazienka jest zrobiona w połowie, po jednej stronie jest wanna, po drugiej drabina. Łóżko pełni obecnie funkcję szafy, a śpimy na sofie. Drzwi w pomieszczeniach jeszcze nie mamy, chociaż nie raz już chciałam wołać męża, żeby zamknął mi drzwi od łazienki, bo mi zimno. Teraz szukamy sprzętów – pralki, piekarnika, zmywarki. I lodówki – nasza właśnie się popsuła i serwisant twierdzi, że jest duże ryzyko, że naprawa się i tak nie powiedzie i lepiej kupić nową. Nie w moim stylu kupować nową, ale po licznych rozmowach chyba tak się stanie. I kompletnie nie wiemy, na co się zdecydować. Wybór jest tak ogromny, że ja się gubię. Pytam i Was o opinię, bo pomaga mi to zwrócić uwagę na ewentualne aspekty, które mogą być dla mnie ważne podczas użytkowania. Mebli mamy trochę uratowanych ze starego mieszkania oraz od rodziny. Części do szafy niestety tutaj nie pasują, bo obecne mieszkanie jest wyższe niż poprzednie i np. drzwi od szafy są za krótkie. Wykorzystamy jak najwięcej się da, np. deski do wnętrza szafy. Chociaż tyle! Zanim jednak zrobi się cała szafa, będziemy żyć na kartonach i szafę będziemy mieć bez drzwi – same półki! Tak więc pół roku czy nawet rok to całkiem możliwa perspektywa. Czasem się śmieję, że doczekamy bez umeblowania do otwarcia Ikea w Szczecinie – planowane na wiosnę przyszłego roku.

Remont i przeprowadzka w stylu zero waste

Jako że idea zero waste, a raczej realnie less waste, jest mi bardzo bliska, to i przeprowadzka w stylu zero waste musiała być! Wykańczanie mieszkania również, chociaż tutaj łatwo nie jest. Budowlanka nie jest ekologiczna. Z założenia. Każda pierdoła jest zapakowana w plastik. Czasem podwójnie. Niemniej jednak staraliśmy się wybierać towary zapakowane w torby papierowe, a nie plastikowe albo kupować zestawy. Robiliśmy listy zakupów, żeby ciągle nie jeździć do marketów budowlanych. Na czas remontu wzięliśmy od sąsiada umywalkę i kibelek (ten ze stylową deską w muszelki – widzieliście w relacjach?) i już je oddaliśmy. Od znajomych pożyczaliśmy narzędzia, a kupiliśmy tylko takie, które mogą się później przydać i które będziemy mogli wykorzystać jeszcze do remontów. Część materiałów budowlanych, jaka nam została znalazła już nowego właściciela. Świetnym pomysłem byłby taki punkt wymiany napoczętych materiałów budowlanych. Przez pół roku zbieraliśmy wszelkie kartony i wypełniacze z paczek. Tak więc mieliśmy w co to wszystko zapakować. Pożyczyliśmy od rodziny wielkie torby na ubrania, talerze i przedmioty bardziej wrażliwe owijaliśmy ręcznikami, kocami oraz swetrami. Muszę powiedzieć, że całkiem dobrze nam to wyszło.

Dobry sposób na pozbycie się niepotrzebnych rzeczy

Przeprowadzka to dobry sposób na przejrzenie inwentarza i pozbycie się niepotrzebnych rzeczy. Ja uzmysłowiłam sobie, że dawno nie kupowałam nowych ubrań – poza sukienką oraz kurtką w zeszłym roku reszta ciuchów ma parę lat. Mam tak, że ubrania i buty noszę do zajechania. A kupuję wtedy, gdy jest mi coś potrzebne. Do ślubu kupiłam sukienkę „nie na jeden raz”, a szpilki założyłam 10-letnie. Przeprowadzka może nam uzmysłowić, jak wiele nowych rzeczy kupujemy, chociaż na dnie szafy zalegają nam ubrania założone dosłownie parę razy. Podczas pakowania rzeczy zdarzyło mi się poodkładać kilka do oddania – a to jakieś nietrafione prezenty, bluzki, których już nie założę, a są niezniszczone i podpasują kuzynce, jakieś pierdółki, które mi nie będą przydatne, ale komuś w rodzinie tak. Trochę się tego nazbierało. Dwie torby do oddania. Przeprowadzka w stylu zero waste może być jak najbardziej możliwa, jeśli się do niej odpowiednio przygotujemy i będziemy otwarci na zmiany.

książka Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce

Pozbywanie się niepotrzebnych rzeczy

Z przeprowadzką zdążyliśmy się oswoić i praktycznie zaczęliśmy pakować się już w styczniu. Mieliśmy już wtedy odebrać mieszkanie i planowaliśmy wprowadzić się dwa miesiące wcześniej niż to w rzeczywistości nastąpiło. Mieliśmy czas na pakowanie, oswojenie się i zaplanowanie wykańczania mieszkania, a także jego organizację i miejsce na przechowywanie rzeczy. Mieszkanie chcemy urządzić w stylu minimalistycznym – mi kojarzy się to z przestrzenią, wygodą oraz lekkością. A to zakłada, że w domu jest jak najmniej rzeczy zbędnych. Na etapie pakowania zrobiliśmy już przegląd wszystkiego, co mamy i pewnie przy rozpakowywaniu kartonów zrobimy to samo. Bo część rzeczy pochodzi jeszcze z czasów młodości, z liceum, ze studiów i w ogóle się do tego nie zagląda. I chociaż lubię „starocie” i część rzeczy chcę zachować, to zdecydowanie nie mam sentymentów do bibelotów walających się z kąta w kąt. Na szczęście nie mam ich za dużo. W moim życiu chcę mieć mniej rzeczy, by mieć więcej przestrzeni. Na kreatywność, emocje, swój kąt. Do tego chyba trzeba dojrzeć.

książka Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce

Chcieć mniej, by mieć więcej

W przerwach podczas kafelkowania i malowania albo siedzenia na balkonie, gdy mąż robił coś śmierdzącego (np. silikonowanie), czytałam sobie bardzo wartościową książkę – „Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce” Kasi Kędzierskiej. Właśnie o tym jak mieć mniej zbędnych rzeczy wokół sobie. Myślę, że przed przeprowadzką warto poczytać o organizacji pracy, mieszkania oraz przestrzeni wokół siebie. Minimalizm to trudny temat w dzisiejszych czasach nastawionych na konsumpcję. Podobnie jak realizowanie idei zero czy less waste wychodzące poza segregację śmieci. Dla jednych to życiowa wartość, dla innych nieosiągalny poziom wyrzekania się komfortu, dla innych temat wprowadzający w zakłopotanie. Przy przeprowadzce niezwykle istotny. Przeprowadzka to naprawdę świetny moment na przemyślenia. To nie tylko organizacja nowego miejsca, ale pożegnanie z niepotrzebnymi gratami. To w pewnym sensie audyt szafy. Mieć mniej to skupić się na tym, co naprawdę dla nas ważne i potrzebne. To mieć więcej przestrzeni dla siebie.

A jakie są Wasze przemyślenia na ten temat? Czy przeprowadzka w stylu zero waste jest możliwa? Jakie macie doświadczenia?
Gosia

2 komentarze

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Bezglutenowe kanapki z kalarepy
Kanapki z kalarepy z sałatą, rzodkiewką i mikrolistkami

W kuchni mam istne zatrzęsienie zielska - pełno liści, strąków bobu i groszku oraz obfite zbiory sałaty z domowej szklarni....

Zamknij